Jak pracujemy?

Doradztwo sukcesyjne nie polega na tym, że oto staję przed Wami jako wszechwiedzący ekspert, który powie Wam, co jest dla Was najlepsze.

Ponieważ NIKT nie wie tego lepiej, niż WY SAMI. Nikt nie potrafi okryć tego pełniej.

Zdarza się, że w danej rodzinie lub spółce wystarczy "tylko" odpowiednio poukładać kwestie prawne, majątkowe czy finansowe - oczywiście zgodnie ze sztuką, pamiętając, że sukcesja jest zagadnieniem interdyscyplinarnym. Nie ma natomiast problemów z komunikacją, relacjami, rozbieżnościami interesów czy też klarownym układaniem planów na przyszłość. Zdarza się bowiem, i to bardzo często, że w rodzinie trudno rozmawiać, że z biegiem lat narosły nieporozumienia, spiętrzyły się problemy i nie wiadomo nawet za bardzo, od czego zacząć, aby pójść do przodu. A tematy związane z sukcesją i pisaniem testamentów do łatwych, lekkich i przyjemnych przecież nie należą...

Rolą doradcy sukcesyjnego jest pomóc Wam jako rodzinie albo spółce we wzajemnym zrozumieniu się, w odnalezieniu istoty problemu, w poszukaniu tego, co było ważne na początku oraz tego, co łączy, a nie dzieli. Dopomóc w skonstruowaniu rozwiązania, które w możliwie najpełniejszy sposób zadowoli wszystkich, będzie zgodne ze zdrowym rozsądkiem, oparte na istotnych dla Was Wartościach, umiejscowione w realiach gospodarczych i przepisach prawa.

"Wymądrzać" się mogę jedynie jako prawnik, ale jako doradca sukcesyjny powinienem przede wszystkim słuchać oraz zadawać pytania.

Przecież i tak w wielu sytuacjach Wasze własne, samodzielne wypracowane i uzgodnione zasady słuszności są inne, niż te, którymi posługuje się ustawodawca i które wynikają z powszechnie obowiązujących przepisów. Niektóre rodziny samodzielnie potrafią do nich dotrzeć i trzeba tylko pomóc je sformalizować, w innych potrzebny jest ktoś, kto wesprze cały proces, kto nada mu odpowiednie ramy oraz kto posiada doświadczenie w układaniu podobnych puzzli gdzie indziej.

Nie jest także obojętne, kto to jest oraz z jakimi intencjami i założeniami przystępuje do pracy w rodzinie lub firmie. 

Przyjmując zlecenie na wypracowanie rozwiązania sukcesyjnego zmierzam do osiągnięcia następujących CELÓW:


Cele doradztwa sukcesyjnego:


1. Zachowanie, lub - jeśli to możliwe - polepszenie relacji w rodzinie i w firmie.  

2. Utrzymanie ciągłości działania i warunków do rozwoju biznesu.

3. Zachowanie lub zwiększenie wartości majątku lub firmy.



Kieruję się przy tym następującymi zasadami:

1. Szanuję poufność, prywatność i prawo do własnego zdania wszystkich członków rodziny albo właścicieli firmy – poszukując jednocześnie tego, co łączy, w oparciu o wspólne Wartości.

2. Poszukuję rozwiązań, które są realne i kompleksowe, z poszanowaniem zasad zdrowego rozsądku, uwarunkowań gospodarczych, prawnych i finansowych. Uczciwie informuję o tym, co możliwe, a co nie - w oparciu o moje doświadczenie i przepisy prawa.

3. Zadaję trudne pytania i proszę o szczere odpowiedzi. Jeśli coś istotnego zostałoby zatajone – nie byłbym w stanie skonstruować dobrego rozwiązania ani dobrze doradzić. Każdy element układanki może być ważny.


Powyższe zasady i założenia wypracowane zostały na podstawie kilkunastu lat doświadczeń w pracy z rodzinami biznesowymi w całej Polsce. Przedkładam je do akceptacji na każdym spotkaniu rozpoczynającym współpracę z daną rodziną lub firmą. Uczę ich także na szkoleniach z sukcesji kierowanych do radców prawnych i doradców finansowych, jako jednego z podstawowych elementów etyki pracy doradcy sukcesyjnego.

Zbyt często spotykam się z innym podejściem do obsługi sukcesji: w sytuacji rozbieżności zdań każda ze stron (np. członków rodziny) dobiera sobie osobnego pełnomocnika (prawnika), który reprezentuje interes danej osoby lub strony. Nie ma w tym nic złego, o ile intencją wszystkich (także pełnomocników) jest poszukiwanie konsensusu, albo przynajmniej kompromisu.

Częściej jednakże, zgodnie z zakresem umocowania oraz przedmiotem zlecenia, rolą pełnomocnika jest uzyskanie jak największych korzyści dla swojego mocodawcy, oczywiście kosztem pozostałych członków rodziny, wspólników albo firmy. Sądy pełne są spraw o zachowki, działy majątku spadkowego czy podziału majątku spółki. Z doświadczenia wiem, że trwają one latami i - jeśli nie dojdzie do ugody - potrafią doszczętnie zniszczyć relacje rodzinne lub biznesowe. Niestety bardzo wiele osób wybiera taką właśnie drogę. Być może po prostu dlatego, że nie wiedzą, że można inaczej.

Rozwiązanie, które proponuję powyżej, polega na tym, że doradca sukcesyjny staje się kimś w rodzaju superarbitra, osoby, której zadaniem jest, w oparciu o reguły prowadzenia danej sprawy zaakceptowane przez wszystkich, doprowadzić do konsensusu i pomóc w wypracowaniu rozwiązań, które są do zaakceptowania i szanują usprawiedliwione interesy wszystkich Stron. Nie zawsze jest to łatwe.

Proponowane przez Kancelarię Sukcesyjną podejście wymaga od każdego uczestnika procesu sukcesji gotowości do kompromisu, otwartej komunikacji oraz dużego zaufania. Jako doradca sukcesyjny powinienem wiedzieć wszystko o relacjach osobistych, majątkowych oraz biznesowych. Inaczej nie jestem w stanie uczciwie i dobrze doradzić. Gwarantuję jednocześnie pełną poufność i takie prowadzenie rozmów, aby polepszyć, a nie pogorszyć relacje w rodzinie lub firmie. W mojej ocenie zadaniem doradcy sukcesyjnego, jest łączyć, a nie dzielić.

 

Stare powiedzenie, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje w wielu konkretnych sytuacjach przestaje być banalne...